Poranek w rzeczy samej był straszny, dawno nie miałem tak potwornie wielkiego kaca. Gdzie jakieś prochy na ból głowy? Jak zawsze, wszystkie wyjedzone przez moją żonkę. Ciągle powtarza, że ma takie migreny, jakby miało jej zaraz rozsadzić głowę. No cóż, nie winię ją za to. Zabieram swoją służbową spluwę, założyłem kamizelkę i na wszelki wypadek nóż w nogawce. Już nie jednokrotnie ten ostry kawałem metalu uratował mi życie. Wsiadam w swój stary wóz i powolnym, wręcz poprawnym tempem poruszam się w stronę ulicy, która widnieje na wizytówce. Ciekawe skąd mój znajomy miał wizytówkę tego kolesia? Na odwrocie widniało logo firmy produkującej materiały budowlane. Miałem złe przeczucia, dlatego postanowiłem powęszyć trochę nieoficjalnie po ich fabryce.
Przyznam szerzę, że nie była to mała firma. Posiadali dość spory teren, którego zapewne nie uda mi się przeszukać tak łatwo. Zauważyłem jakiegoś dobrze odżywionego kolesia w garniturze. Z pewnością szef tego całego burdelu. Postanowiłem trochę się za nim pochodzić. Może uda się zdobyć jakieś cenne informacje, które pomogą mi odnaleźć brata mojej klientki. Poruszaliśmy się wolnym tempem w głąb firmy. Jak daleko jeszcze zamierza iść ten mały grubasek? Obejrzałem się, za siebie i wiedziałem, że teraz nie ma już odwrotu. Muszę siedzieć cicho i liczyć na to, że nikt mnie nie zauważy. W końcu doszliśmy do miejsca w którym stały palety całe wypełnione cegłami różnego rodzaju. Mój podejrzany podniósł rękę i kiwną ją jednoznacznie.
Wszystko pojawił się widłowy samochodzik i podniósł jedną z nich. Moje oczy w tym samym czasie ujrzały pewne ciało. Nie byłem pewny, czy to mój poszukiwany, ale wszystko na to wskazywało. Widziałem wiele zmasakrowanych ciał, ale to wyglądało wyjątkowo obrzydliwie. Większość ciała zmiażdżona przez ogromny ciężar cegieł. Nie widziałem zbyt wiele. Nie mogłem dostrzec czy głowa jest cala, ta część ciała ułatwiła by mi ustalenie tożsamości trupa. Zapewne nie zobaczę tego, iż podbiegli jacyś kolesie i zaczęli sprzątać resztki człowieka, które tam leżały. Wszystko zebrali do foliowego pojemnika i gdzieś wynieśli. Chciałem podążyć za nimi, ale było to zbyt niebezpieczne. Musiałem siedzieć na dupie i czekać na dalsze rozwinięcie się sytuacji.
Do grubego szefa podszedł zapewne jeden z pracowników i zaczął z nim rozmawiać. Na moje szczęście oboje skakali sobie do gardeł, więc słyszałem prawie wszystko. Pracownik burzył się, że to był wypadek i nie chciał go przygnieść. Nie wiedział, że ktoś tu leży. Było już ciemno, kiedy pracował - wziął nadgodziny. Pracodawca wyrzucał mu, że ściągnie gniew mafii na ich firmę jeśli się o tym dowie rodzina Lowelas. Jego firma zostanie zrównana z ziemią, wszyscy pracownicy zostaną bez pracy i grosza przy duszy. A jemu nie pozwolą umrzeć tak szybko, będą go torturować i sprawiać jak najwięcej bólu, za śmierć jednego z członków rodziny. Wiedziałem już wszystko co było mi potrzebne do wyjaśnienia tej sprawy.
Postanowiłem czym prędzej wrócić do biura, zadzwonić do klientki i opowiedzieć jej co stało się z jej bratem. Na moje nieszczęście ktoś zainteresował się moim samochodem. Musiałem szybko coś wymyślić. Na szczęście znajdowałem się w cegielni i miałem pod ręką masę rzeczy, którymi mogłem ogłuszyć pracownika pilnującego mój samochód. Podszedłem go od tyłu, przemykając między cieniami i pełnymi paletami. Podniosłem wysoko cegłę i ze średnią mocą uderzyłem go w głowę. Koleś stracił świadomość momentalnie. Dwie rzeczy przeraziły mnie w tej chwili: pistolet w jego ręku oraz kamera, która na moje szczęście nie uchwyciła mojego haniebnego czynu. Nie mogłem wsiąść do samochodu w ciuchach jakich jestem teraz.